O POTRZEBIE KONSTRUKTYWNEGO LENISTWA - Felieton Marka Różyckiego jr.
O lenistwie mógłbym dużo napisać, ale mi się nie chce… Nasiąkam nim jak bibuła atramentem. Wystarczy umoczyć różek, a rozpełza się we mnie, rozlewa jak dobra nalewka. Alkoholicy mają swoje wódczane dni, tygodnie. Ja też mam ciągi. Lenistwa. Zapadam w nie jak w przepastną zaspę, a wszyscy wokół robią za mnie wszystko (sic!…). Krew krąży, serce pracuje, płuca oddychają, mózg odbiera słabiutkie bodźce, tramwaje jeżdżą, huragany hulają, ziemia się kręci, a ja na niej, uczepiony jak bakteria słonia obracam się i robię sobie „karuzel”.
Ot, w leniwym umyśle przemknie czasami taka żmijka refleksyjka: Ile to jeszcze obrotów przede mną, zanim zsiądę z karuzeli, albo odpadnę, albo po prostu złapią mnie za pysk i wykopią z tego niewygodnego krzesełka, do którego prawdę mówiąc, zdążyłem się już przywiązać. Moje lenistwo dba o mnie jak troskliwy lekarz na prywatnej praktyce: przepisuje mi bardzo ścisłą dietę. Tego mi robić nie wolno, z tamtym muszę uważać, aby się nie narażać, o owym nie ma mowy, bo nie w tej „opcji” jestem… A kiedy się zapomnę i zakaszę rękawy, bierze mnie pod brodę, patrzy tymi swoimi oczami najedzonego kota i grozi palcem: a ti, ti, ti, niegrzeczny, uważaj!!!
Jedynie na co mi pozwala to pisanie, ale też nie za dużo, tylko od czasu do czasu, żebym się broń Boże nie spocił. Nie ma mowy, by słowa pasowały do siebie jak cegły ustawiane swego czasu przez trójki murarskie. Mogą najwyżej spacerować po kartce papieru niczym cyrkowe słonie trzymające się za ogony.
Wiele osób uważa mnie za człowieka kulturalnego. Ba, zdarzają się kobiety, które posuwają się do stwierdzeń, że jestem nawet mężczyzną subtelnym. Nie widzą biedactwa, że ja po prostu nie mam siły być chamem. Chamskie zagrywki wymagają inwencji, wyzwiska – wyobraźni, mordobicie – energii. Toć już Michalina Wisłocka zauważyła, że straszliwie szybko rozprzestrzenia się w naszym kraju choroba nieuleczalna: schamienie rozsiane. Ale ja mam jakieś przedziwne ciała odpornościowe. Owczy pęd choroby nie wnika we mnie, choć często boleśnie dotyka. No cóż, temu, kto powyższych cech nie posiada zostaje wyszeptywanie od czasu do czasu: proszę, dziękuję, przepraszam… Zastanawiam się, czy ci wszyscy tak zwani dobrzy ludzie, stawiani innym za przykład, nie byli tacy „święci” jedynie dlatego, że nie chciało im się wejść na wyboistą, wszak trudną drogę występku.
Dzięki memu konstruktywnemu lenistwu dorobiłem się częściowo zasłużonej opinii donżuana i bawidamka. To nieprawda, że tylko ci, którzy uganiają się za kobietami osiągają pożądane efekty. Nie ma nic bardziej żałosnego, jak spocony, roztrzęsiony facet machający rozpaczliwie trzymanymi w ręku kwiatami na przejeżdżające taksówki, który bliski zawału serca spieszy się do swojej wybranki. Albo taki, który na przyjęciu czy raucie z drapieżnymi błyskami w oczach krąży w pobliżu damskiego stadka, niczym wilk wokół owczarni. Ja obrałem, a właściwie moje lenistwo obrało za mnie, inną metodę. Całkowita obojętność, wręcz manifestowanie braku zainteresowania przedstawicielkom innej, czasami rzeczywiście nieco ładniejszej płci. Niestety, muszę to z żalem stwierdzić, wielu kobietom moje zachowanie jest jakby na rękę (trudno, bywa i tak…), zdarzają się jednak i takie, które zaczynają przejawiać gwałtowne zainteresowanie moim brakiem zainteresowania, i które zwykła i zgubna ciekawość wiedzie w końcu tam, gdzie ciekawość zwykle prowadzić powinna.
Mój dobry znajomy, który niejako przesiąkł był atmosferą, którą wokół roztaczam – stwierdził, że lenistwo najbardziej jednak przydaje się w czasie domowych awantur. (A to jest mi dziedzina totalnie obca). Siedzi sobie człowiek spokojnie w fotelu, a tu wokół gromy, błyskawice, latające talerze itp. Żona i teściowa – dwa wiatry północne – latają wokół siebie i próbują twoją niezłomną postawę poddać erozji, a ty nic. Nie chce ci się nawet odpysknąć. Owinięty lenistwem jak prosiak słoniną, trwasz bohatersko, a tam w środku ty i twoje myśli rozpalacie sobie małe ognisko i nucicie starą harcerską pieśń: „Choć burza huczy wokół nas”.
Ostatnio zaprosił mnie na obiad znajomy – mały, łysawy, żółwiowaty. On stawiał, ja ograniczałem się do spożywania. Byliśmy właśnie przy sałacie, kiedy mój znajomy po oderwaniu następnego kawałka zielonego, zaczął intonować na swoją cześć hymn człowieka śmiertelnie zapracowanego. W czasie całej tej opowieści skromne przemilczał efekty, ograniczał się jedynie do samego procesu pracy przedzielanej herbacianymi kurantami – pierwsza, duga, trzecia, czwarta, a potem to już robi się wpół do piątej i czas myśleć o powrocie do domu. I tak w kółko, jak wiewiórka biegająca w obracającym się bębnie – ani centymetra do przodu, za to „praca” w pocie czoła.
„Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia” – to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać. Można założyć, że jestem człowiekiem szczęśliwym, popierającym zdrowe, konstruktywne lenistwo, a przeciwnym pozorowanej pracy. Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego.
Tagi: felieton, Marek Różycki jr
Aż trudno komentować…. Uśmiałam się, ale też i popadłam w “refleksyjkę”……
Pozdrawiam Autora i Redakcję
Pięknym językiem napisany “literacki felieton”, a może tak zwana: krótka forma. Wiele zawartych impulsów do przemyśleń!
Prawda:
" A z tymi spustoszeniami, jakie podobno [lenistwo] w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego."
Panie Marku. Doskonały felieton. Ja także mam ciągi… lenistwa. Ten fragment uważam za doskonałą technikę procesu mediacji :
“Mój dobry znajomy, który niejako przesiąkł był atmosferą, którą wokół roztaczam – stwierdził, że lenistwo najbardziej jednak przydaje się w czasie domowych awantur. (A to jest mi dziedzina totalnie obca). Siedzi sobie człowiek spokojnie w fotelu, a tu wokół gromy, błyskawice, latające talerze itp. Żona i teściowa – dwa wiatry północne – latają wokół siebie i próbują twoją niezłomną postawę poddać erozji, a ty nic. Nie chce ci się nawet odpysknąć. Owinięty lenistwem jak prosiak słoniną, trwasz bohatersko, a tam w środku ty i twoje myśli rozpalacie sobie małe ognisko i nucicie starą harcerską pieśń: „Choć burza huczy wokół nas”.
Wspaniałe i bardzo zabawne :
“…Całkowita obojętność, wręcz manifestowanie braku zainteresowania przedstawicielkom innej, czasami rzeczywiście nieco ładniejszej płci. Niestety, muszę to z żalem stwierdzić, wielu kobietom moje zachowanie jest jakby na rękę (trudno, bywa i tak…),…”
Nie da się ukryć, schamienie rozsiane to nasza narodowa choroba społeczna! Przenosi się jak ospa wietrzna, a jest o wiele bardziej od niej zaraźliwa…niestety :(
“Wiele osób uważa mnie za człowieka kulturalnego. Ba, zdarzają się kobiety, które posuwają się do stwierdzeń, że jestem nawet mężczyzną subtelnym. Nie widzą biedactwa, że ja po prostu nie mam siły być chamem.” I tak nie wierzę, to kokieteria ;-)
Ale żeby tak wszyscy myśleli i robili, świat byłby lepszy…
Ten fragment bardzo dobrze pasuje do mentalności poliyków.Hehe.
“Ile to jeszcze obrotów przede mną, zanim zsiądę z karuzeli, albo odpadnę, albo po prostu złapią mnie za pysk i wykopią z tego niewygodnego krzesełka, do którego prawdę mówiąc, zdążyłem się już przywiązać.”
„Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia” – to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać.
Ale co człowiek ma z tej ciężkiej charówki?
Mnie to także zastanawia……..:
“Zastanawiam się, czy ci wszyscy tak zwani dobrzy ludzie, stawiani innym za przykład, nie byli tacy „święci” jedynie dlatego, że nie chciało im się wejść na wyboistą, wszak trudną drogę występku.”
Pozdrawiam!
Marku, oczywiście jestem pod wrażeniem tego doboru słów, ułożenia zdań, nadal mnie zaskakujesz, a Twoje teksty sprawiają mi wielką przyjemność (nie tylko czytania) :) pozdrawiam
Tekst jak zwykle teksty Pana Marka świetny! A tematy, niestety z życia wzięte …
Dziękuję, bo przecież nie samymi “newsami” – człowiek żyje… :-))
Pozdrawiam Autora i Redakcję!
“O lenistwie mógłbym dużo napisać, ale mi się nie chce…”
Świetny temat i wykonanie….
Marku, moim zdanie to jest Twój najlepszy felieton ze wszystkich jakie napisałeś tutaj na wloclawskie24.pl
Świetnie się czytało
“Lenistwo to nic więcej jak zwyczaj odpoczywania, zanim się zmęczysz.” (Jules Renard)
… a podobno odpoczynek każdemu jest potrzebny.
Dziękuję i ciepło, serdecznie pozdrawiam, Marek jr.
Mareczku! Że dziewczyna by Ci się przydała, to nie ulega wątpliwości. Zrób to co rychlej, bo całkiem sflaczejesz.
Co do lenistwa, to gdzie jak gdzie, ale w Polsce nie musisz go popularyzować. Polacy a już szczególnie ci na urzędniczych stanowiskach wprost w nim się realizują. Podejrzewam, że dlatego Polska słynie wśród narodów świata ze swoich ociągnięć w gospodarce, polityce, kulturze i innych dziedzinach działalności społeczno gospodarczej. Widzisz! Jaki jestem wredny!
To chyba przesłanie tego felietonu:
“Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego.”
Jestem za……… :-))
Bardzo zabawny tekst.Podobały mi się te wiatry północne !!!!
Pozdrawiam
Małgosia
“O lenistwie mógłbym dużo napisać, ale mi się nie chce…” Po tym kapitalnym wstępie już właściwie można by nic więcej nie pisać. Ale napisałeś i do końca felieton jest świetny. Podzielam Twoje refleksje całkowicie. Gdybym wzięła ten temat na warsztat prawdopodobnie napisała bym to samo :)
Zawsze podziwiałam ogrom energii, którą ludzie wkładają np. w awantury. Myślałam sobie po cichutku, że gdybym miała tyle siły, to zbudowałabym miasto.
Ten fantastyczny tekst bardzo mnie rozbawił i właśnie wprowadził mnie w stan konstruktywnego lenistwa ( ja najczęściej nazywam to pożytecznym lenistwem ). A schamienie rozsiane to jednostka chorobowa, która powinna być zarejestrowana w indeksie chorób naszej cywilizacji,a lekarstwem na nią- właśnie konstruktywne lenistwo, by zapobiec “skutkom przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego”. :)
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)
TEKST PO PROSTU ŚWIETNY,AUTOR JEST CAŁKOWICIE ,NIESAMOWICIE PRAWDZIWY W WYPOWIEDZI,HA HA . FAKT PRACA USZLACHETNIA,A LENISTWO USZCZĘŚLIWIA.
…Owinięty lenistwem jak prosiak słoniną…HI HI
Jeśli są to Pana zupełnie szczere przemyślenia, to sporo mówią o Panu. Podoba mi się, gdy człowiek ma odrobinę nieskrywanej autoironii…A jeśli chodzi o lenistwo? No cóż, podobno jest ono ojcem wielu wynalazków…
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









