Odcinek 26
Zapraszamy na ostatni przedwakacyjny odcinek Milionera z przypadku. Szymon Boski wyjeżdża na urlop i wraca do Was we wrześniu.
Niedługo potem Gloria z Szymonem wróciła do jego domu, a tam od progu powitały ich niesamowicie kuszące zapachy. Laura przyrządzała obiad, była doskonałą kucharką, a dziś szczególnie zależało jej na wyjątkowym smaku potraw. Robiła obiad dla przyjaciółki syna, którą nazywała w myślach swoją synową. Boski choć szczerze zaprosił dziewczynę do Białobrzegów, to nawet nie pomyślał o tym co dla jego matki było oczywiste. On wiedział, że łączy go z Glorią coś innego, coś fajnego, ale nie wiązał tego z miłością, a słowa małżeństwo w ogóle nie uznawał.
We troje usiedli do obiadu, a dziewczyna nie mogła przestać się zachwycać.
- Pyszne żeberka – powiedziała. – Jakie dobre ziemniaczki. Czym je pani doprawiła?
- Niczego się nie dowiesz. Mama ma swoje tajne przepisy – uśmiechnął się Szymon.
- Mmm… wspaniały sos.
- Kiedy ty ostatnio jadłaś? – zażartował.
- Po prostu twoja mama znakomicie gotuje. Dawno nie jadłam czegoś równie pysznego.
- Nie podlizuj się – podśmiewał się mężczyzna.
- Nie pod… oj Szymon. Naprawdę jest pyszne!
- Mam nadzieję, że za tydzień też przyjedziecie – powiedziała Laura.
- Jak ktoś raz spróbuje pani dań, to będzie wracać po jeszcze. Ja na pewno! – zapewniła przekonana, że w następny poniedziałek Boski znowu ją zabierze do Białobrzegów.
- Gdzieś za godzinkę będziemy wracać – zakomunikował.
- Tak szybko? – zdziwiła się Gloria.
- Tak, bo mamy jeszcze coś do zrobienia u ciebie.
- Nie przypominam sobie – udała, że nie wie o co chodzi Szymonowi. – Ale za to pamiętam, że miałeś mnie oprowadzić po okolicy.
- Dobra. Pójdziemy nad rzekę, pokażę ci takie fajne miejsce.
- Uważaj – Laura ostrzegła dziewczynę. – Jak cię zaprowadzi pod skarpę to będzie chciał cię pocałować. Tam jest takie ustronne miejsce, w którym nastolatki umawiają się na całowanie.
- Całowanie? – powątpiewała. – No chodź – kiwnęła na Boskiego. – Tylko nie próbuj mnie podrywać, nie dam się pocałować – żartowała i poszli na spacer wzdłuż Pilicy. – Tutaj jest naprawdę pięknie – westchnęła patrząc na otaczające ich drzewa, łąki i pola.
- Kiedyś to wszystko było moje – powiedział dumnie Szymon.
- Co ty gadasz? – zaśmiała się.
- Naprawdę! Jeszcze za czasów kiedy na tę miejscowość mówiono Brzegi, bo dopiero w XVII wieku zmieniono nazwę na BIAŁObrzegi – zaintonował. – Wówczas właścicielami tych ziem były cztery rodziny i w tym moja.
- Ta jasne.
- Naprawdę.
- To wymień mi nazwiska tych rodzin – powiedziała przekonana, że nie uzyska odpowiedzi.
- Proszę bardzo: Baglewscy. Stokowscy. Wodzyńscy – mówił wyliczając na palcach. – No i oczywiście Boscy.
- Jestem pod wrażeniem. Skoro tak, to pewnie doskonale znasz te tereny.
- Oczywiście. W okolicy jest wiele miejsc, które mogłyby ci się spodobać. Są parki zabytkowe najbliżej to chyba w Staniszynie, są trzy dęby szypułkowe, a jeden z nich ma pięćset lat! – powiedział z zachwytem. – Jest Rezerwat Starodrzew Sobieszyński, rezerwat Sokół, gdzie są rzadkie gatunki roślin chronionych na przykład storczyków. Ma tam gniazdo bocian czarny – Gloria słuchała z zaciekawieniem. Jednak bardziej niż tymi wszystkimi cudami natury była zaskoczona pasją z jaką Szymon opowiadał – Rezerwat Majdan…
- Jak ten piłkarz? – wtrąciła. – To na jego cześć? Zasponsorował opiekę nad jakimś chronionym ptaszkiem i w podziękowaniu nadali rezerwatowi jego imię?
- Niezupełnie – uśmiechnął się. – Majdany to takie miejsca, w których były specjalne piece do wypalania węgla drzewnego, produkcji smoły czy dziegciu.
- Zaskakujesz mnie coraz bardziej. Jakbym cię w ogóle nie znała… – powiedziała spoglądając na niego, ale on patrzył gdzieś przed siebie.
- Wiesz co jest najdziwniejsze? To, że nie miałem o tym wszystkim pojęcia kiedy tu mieszkałem. Dopiero kiedy przeprowadziłem się do Warszawy, a do Białobrzegów przyjeżdżałem sporadycznie zacząłem dostrzegać uroki tego miejsca i interesować się nimi.
- Chyba musimy się zbierać.
- Co?
- Gdzie jesteś? – Gloria zauważyła, że mężczyzna myślami jest gdzieś daleko.
- Zamyśliłem się. Jedziemy? – odparł i złapał dziewczynę za rękę.
- O czym myślałeś? – zapytała, gdy szli w stronę jego domu.
- O życiu – powiedział wymijająco.
- To jakaś tajemnica?
- Takie tam. Moje.
- To znaczy, że nie możesz mi powiedzieć?
- Wybacz, ale nie przywykłem do zwierzania się.
- Postaram się zrozumieć, bo wiem, że sytuacja, która powstała między nami jest dla ciebie czymś nowym i pewnie jeszcze sam jej nie nazwałeś. Zatem… nie każę ci się jeszcze uzewnętrzniać…, ale jeśli będziesz chciał by ta… sytuacja… się utrzymała, czy może nawet zacieśniła to będziesz musiał nauczyć się rozmawiać ze mną o rzeczach, które masz w sobie.
Szymon podniósł ich splecione ręce i pocałował dłoń Glorii co potwierdziło jej przypuszczenia. Boski myślał o tym co ich połączyło, ale tak naprawdę to on też nie wiedział co dalej i czy to co między nimi zaszło ma w ogóle jakieś znaczenie. Bez słowa doszli do ogrodu, gdzie Laura ścinała hortensje.
- To my się pożegnamy mamo – zakomunikował mężczyzna.
- Już? – zapytała, ale nie czekała na odpowiedź tylko zwróciła się do dziewczyny. – Jak ci się podobają te nasze Białobrzegi?
- Bardzo. Wszystko wokół pachnie, ptaki śpiewają, Szymon trzyma mnie za rękę. Idealnie – powiedziała drżącym głosem.
- W takim razie zapraszam ponownie.
- Dziękuję i do zobaczenia – powiedziała zakładając plecak.
- To cześć mamuś… mamo – pocałował Laurę w policzek i podał Glorii kask. Wsiedli na motor i odjechali. Nie zatrzymywali się po drodze, więc nie zamienili ze sobą ani słowa, ale za to bardzo dużo myśleli…
Gloria zastanawiała się czy będzie pierwszą kobietą w życiu Szymona, przy której on zapomni o przygodnych związkach. Może nawet się w niej zakocha, a ona cóż… udawała przed sobą, że cokolwiek się stanie to i tak będzie dobrze, ale gdzieś głęboko poczuła, że chciałaby, żeby ta ich… – jak to określała – … sytuacja trwała możliwie najdłużej, bo coraz bardziej podobał jej się Szymon, którego poznawała. – Dobrze mi z nim – pomyślała i jeszcze mocniej przytuliła się do niego.
- Co ona mnie tak ściska? – myślał Szymon. – Chyba nie boi się ze mną jechać. Gdybym jechał sam to mógłbym bardziej przycisnąć. Super motor – cieszył się w duchu. – Dziewczyna, a jaki ma sprzęt. Ciekawe czy sama go kupiła, a może dostała od tego swojego Robercika – drwił. – Nie. Ten elegancik na pewno nie zna się na dobrych maszynach. Pewnie nawet nie wiedział, że Gloria ma motor. Niezła z niej laska. Ładna, niegłupia, ma motor… no i fajnie mi z nią.
Szymon zgasił silnik przed domem koleżanki. Oboje zsiedli i zdjęli kaski.
- Wstawić ci go do garażu? – zapytał.
- Wprowadź go na posesję – powiedziała i czekając na chłopaka otworzyła drzwi do kamienicy. – Idziesz na górę? – zapytała, gdy motor stał już na podwórzu.
- Nie dzięki. Wrócę do siebie. Odpocznę przed jutrem.
- No tak. Znowu do pracy – odparła nieco zmieszana.
- To pa – powiedział oddając jej kluczyki od motoru.
Szymon poszedł do siebie, a Gloria stała i patrzyła jak odchodzi.
- Nie wiem dlaczego, ale poczułam się… porzucona – pomyślała z żalem i poszła do swojego mieszkania.
Dziewczyna była zakłopotana zachowaniem Szymona, nie wiedziała co o tym myśleć.
- Nie chciał wejść, bo naprawdę był zmęczony czy po prostu miał mnie dosyć po dwóch dniach spędzonych razem? – myślała wyglądając przez okno. – Nawet nie pocałował mnie na pożegnanie – spojrzała na motor i uśmiechnęła się. – Jak chciał tak zrobił, a ja chcę się przejechać – powiedziała do siebie, wzięła kask, kurtkę, do której schowała dokumenty, pieniądze, telefon i zbiegła po schodach przed kamienicę. – To jedziemy! – zamruczała odpalając motor.
Był poniedziałkowy wieczór, ale na warszawskich ulicach nadal panował duży ruch. Motor miał tę zaletę, że wszędzie wjechał, więc Gloria nie stała w korkach. Przez przyciemnianą szybkę w kasku obserwowała kierowców, gdy zatrzymywała się na czerwonym świetle. Była dla nich atrakcją, zachwycali się pomimo, że nie widzieli jej twarzy. Jej nogi opięte przez granatowe dżinsy, czarna motocyklowa kurtka i czarny kucyk wypływający spod kasku intensywnie działały na męską wyobraźnię.
Gloria jeździła po mieście, ale szybko stwierdziła, że jazda bez celu ją nudzi.
- Może pojadę do tego baru za miastem. Rok temu jadłam tam pyszną karkówkę z grilla – myślała wyjeżdżając z Warszawy. – Który to był zjazd? – zastanawiała się mijając kolejne przydrożne restauracyjki. – O jest – zauważyła i zjechała parkując przy stojących przed lokalem motorach. Zdjęła kask i weszła do środka, a od progu przywitał ją zapach grillowanego mięsa.
- Dzień dobry w czym mogę pomóc? – zapytała kelnerka stojąca za barem.
- Dzień dobry. Poproszę karkówkę z grilla – zamówiła.
- Z frytkami?
- Poproszę.
- Z surówką, ogórkami małosolnymi, sosami?
- Jakie są sosy?
- Śmietanowy, barbecue, majonezowo-musztardowy, słodko-kwaśny, czosnkowy, pomidorowy, mamy też tzatziki – ciągnęła ze znudzeniem.
- To poproszę sos śmietanowy, barbecue i majonezowo-musztardowy.
- Dobrze, za chwilę podam.
- I jeszcze ogórki małosolne i tzatziki.
- Dobrze.
- Ile płacę?
- Płaci pani dopiero po konsumpcji.
- To znaczy, że jak nie będzie mi smakowało to nie będę musiała zapłacić? – zapytała z ironią. Kelnerka spojrzała na Glorię podejrzliwie, ale udawała rozbawioną.
- Zapłacić i tak pani będzie musiała, ale ile to się dopiero okaże jak zważymy mięso. Proszę usiąść, a jak jedzenie będzie gotowe to podam do stolika.
- Jak miło – pomyślała i usiadła przy stoliku obok trzech mężczyzn. Oni zupełnie nie zwracali na nią uwagi do czasu, gdy kelnerka przyniosła jej ogromną porcję karkówki z frytkami, trzy sosy, miseczkę tzatzików i talerz z siedmioma dużymi ogórkami, wówczas mężczyźni zaczęli przyglądać się z niedowierzaniem, że to wszystko jest dla tej jednej, szczupłej dziewczyny. Gloria była bardziej zaskoczona niż oni. Porcja frytek zajmowała połowę dużego talerza, a drugą połowę mięso. Dwa, wielkie kawałki ułożone jeden na drugim. Były tak duże, że obok siebie nie zmieściłyby się.
- Podać coś do picia? – zapytała kelnerka.
- Yyy… czy to na pewno moje zamówienie? – zapytała nie kryjąc zdziwienia.
- Na pewno.
- Ale to porcja dla trzech osób, a ja jestem jedna.
- Nie mówiła pani ile chce tej karkówki, więc dostała pani naszą… normalną porcję.
- No tak – westchnęła z niedowierzaniem. – Poproszę o herbatę mrożoną – Gloria wiedziała, że bary i restauracje, gdzie sprzedają porcje ważone z ceną za dziesięć deko naciągają klientów w taki właśnie sposób. Nie pomyślała jednak o tym gdy składała zamówienie, więc wiedziała, że teraz nie może mieć o to pretensji. – Aż się boję rachunku – pomyślała, ale że karkówka kusiła ją zapachem i wyglądem zabrała się za jedzenie.
- Spora porcja – podśmiewali się mężczyźni ze stolika obok.
- Twoja była mniejsza? – zapytała.
- Y… nie – odparł zaskoczony.
- To o co chodzi? – spojrzała na niego, ale jemu zrobiło się głupio i nic nie odpowiedział. Koledzy mężczyzny przestali się śmiać z dziewczyny, a zaczęli ze swojego towarzysza.
Gloria zjadła mniej niż połowę porcji próbując każdego sosu.
- Pyszne – rozsmakowała się. – Szkoda, że już nie mogę – myślała najedzona.
- Chciałabym zapłacić – zwróciła się do kelnerki, która podawała mężczyznom ze stolika obok rachunek.
- Proszę – po chwili otrzymała podliczenie i poprosiła o zapakowanie nie zjedzonego przez nią dania na wynos.
- Osiemdziesiąt dziewięć złotych?! – zawołała zdziwiona.
- Możemy się zamienić, my mamy prawie dwieście – zaproponowali mężczyźni, ale Gloria pokręciła tylko głową z dezaprobatą i poszła do kasy.
- Sorry, ale nie możemy zapakować pani jedzenia na wynos – zakomunikowała kelnerka.
- Słucham?!
- Nie pakujemy.
- To ja zapłacę tylko za to co zjadłam.
- Dobry żart. Nie może pani.
- To wy nie możecie naciągać klientów.
- Ale…
- Żadne ale! – oburzyła się. – Albo spakuje pani moje jedzenie, albo płacę z połowę karkówki, połowę frytek, połowę sosów i za pół ogórka, który zresztą był niesmaczny. Czyli to będzie jakieś czterdzieści dwa złote – wymyśliła sięgając do portfela.
- Na pani miejscu bym tego nie robiła.
- Czego?
- Sprzeciwiała się szefowi.
- Szefowi? Nie wie pani, że w handlu obowiązuje zasada, że to klient jest najważniejszy? Ja jestem klientką i życzę sobie jedzenie na wynos – krzyknęła, a kelnerka wyszła na zaplecze. Po chwili wróciła z dużym, wytatuowanym mężczyzną o bardzo nieprzyjemnym wyrazie twarzy czy w jego przypadku gęby.
- Osiemdziesiąt dziewięć złoty – powiedział do Glorii.
- Jedzenie na wynos – nie odpuszczała.
- Nie pakujemy.
- Nie płacę.
- Słuchaj suko, albo zapłacisz, albo sam sobie wezmę tę kasę.
- Grozisz mi? – dziewczyna nawet nie drgnęła, choć serce zaczęło jej znacznie szybciej bić.
- Nazywaj to jak chcesz.
- Uważaj co mówisz – odezwał się jeden z mężczyzn, którzy wstawali właśnie od stolika i widzieli całą sytuację.
- To mój lokal i jak się coś nie podoba to wypad – krzyknął. – A ty laleczko dawaj kasę!
Słysząc to mężczyźni podeszli bliżej i stanęli murem za Glorią co wyglądało, jakby byli jej ochroniarzami.
- A to co? Banda wyłudzaczy?! – właściciel coraz bardziej się denerwował.
- Raczej policjantów – odparł jeden z mężczyzn, na co dziewczyna otworzyła usta ze zdziwienia i ze strachu. – A z tego co kojarzę… to ty Nowacki masz zawiasy co? – ciągnął spokojnie.
- Yyy – szef lokalu zrobił się purpurowy na twarzy. – Baśka! Zapakuj jedzenie na wynos – powiedział do kelnerki, a sam schował się na
zapleczu.
Gloria zapłaciła, za jedzenie, a kiedy dostała karkówkę w termopiance ostrożnie zapakowała ją do bagażnika pod siedzeniem motoru.
- Dziękuję – zwróciła się do mężczyzn wsiadających na swoje ścigacze, przy których zaparkowała – I przepraszam – dodała.
- Nie ma za co. To my powinniśmy przeprosić, że sobie z ciebie żartowaliśmy. Widzę, że źle cię oceniliśmy – stwierdził jeden zerkając na jej motor – Niezły sprzęt.
- Wiem. Do widzenia – powiedziała i odjechała. Słońce już zachodziło, więc Gloria pojechała do domu, by zdążyć przed zmrokiem.
…
Tagi: motor, Białobrzegi, Rezerwat Sokół, Rezerwat Majdan, Szymon Boski, Milioner z przypadku
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









