Sliding_panel_tab
Reklama
Strona głównaWiadomości
 
← Powrót

ODCINEK 25

15/06/2010 20:40

Zapraszamy na kolejny odcinek książki “Milioner z przypadku” publikowanej na Kobiecej Strefie portalu www.wloclawskie24.pl.

Logo_milioner_z_przypadku_article

Dziewczyna poszła na górę. Wzięła prysznic, ale zanim położyła się do łóżka rozejrzała się po pokoju, który należał do Szymona. Nie znalazła tam jednak żadnych śladów podbojów miłosnych. Nie było zdjęć czy tajnych zapisków. Pokój był skromny i czysty, wręcz sterylny. Czarne meble, białe ściany, na podłodze parkiet, a w oknach świeże firanki pachnące wiosennym porankiem. Gloria poczuła się jak wtedy, gdy była małą dziewczynką i spędzała wakacje u babci na wsi. Położyła się na łóżku i rozmarzyła we wspomnieniach z dzieciństwa.

Obudził ją zapach szarlotki, którą na dole piekła Laura.

- Dzień dobry – przywitała się wchodząc do kuchni.

- Dzień dobry – mówiła wesoło. – Nie mogłaś spać?

- Spałam jak dziecko – powiedziała radośnie. – Dawno nie było mi tak… – szukała w głowie odpowiedniego słowa – … tak beztrosko. Pani dom to cudowne miejsce.

- Cieszę się, że tak mówisz, bo mam nadzieję, że jeszcze tu przyjedziesz.

- Ja też – szepnęła.

- Czemu już wstałaś? Dopiero po jedenastej.

- Szkoda marnować czasu kiedy jest się w takim miejscu.

- Mówisz jakbyś była w Rzymie czy w Egipcie – zażartowała.

- Nie byłam ani w Rzymie, ani w Egipcie, ale po co szukać raju na końcu świata skoro ma się go na wyciągnięcie ręki.

- Zdradzę ci sekret – powiedziała tajemniczo Laura. – Wiem dlaczego Szymon cię tu przywiózł.

- Dlaczego? – zapytała podekscytowana i zaniepokojona jednocześnie.

- Bo jesteś wyjątkowa.

Glorię zamurowało. Zastanawiała się czy syn zwierzył się matce z uczuć, o których istnieniu ona nie wie. – Czy to znaczy, że mu na mnie zależy? – myślała.

- Rozmawiała pani z nim? – chciała się upewnić.

- On jeszcze śpi – odparła łagodnie, a te słowa sprawiły, że dziewczyna była jeszcze bardziej zdezorientowana.

- To skąd…

- Po prostu wiem – gospodyni nie dała Glorii dokończyć zdania i z uśmiechem na twarzy zaparzyła herbatę i podała dziewczynie – Imbirowa. Lubisz?

- Nie wiem. Rano piję po prostu kawę, a potem tylko wodę czy sok, zależy co mam akurat pod ręką.

- Młodzież… – westchnęła. – Za moich czasów piło się herbatę. Do każdego posiłku świeżo parzoną i to ciepłą, a nie jakąś tam mrożoną, a tę przyniosła mi Iza, sąsiadka, którą poznałaś wczoraj.

- Tak pamiętam. Aj. – syknęła próbując tajemniczego naparu i odstawiła do wystygnięcia.

- Dziwni jesteście. Nie boicie się jeździć na motorach, ale gorącej herbaty żadno nie wypije – skomentowała na co obie roześmiały się wesoło.

- Musicie tak hałasować? Głowa mi pęka – do kuchni wszedł Szymon.

- Masz wypij – mama podała mu kubek z tajemniczym napojem.

- To co zawsze?

- Oczywiście – odparła, a chłopak wypił wszystko duszkiem i poszedł pod prysznic.

- Co to było? Coś na kaca? – zapytała Gloria, gdy Szymon był już w
łazience.

- Rodzinny sekret – zachichotała

- On wie co pije?

- Myśli, że to napar z ziół, który przygotowuję według przepisu przekazywanego z pokolenia na pokolenie.

- A to prawda?

- No dobrze, powiem ci, ale obiecaj, że mu nie powiesz – nakazała.

- Obiecuję!

- Mocna, zielona herbata, ale nie taka z torebki, bo w kubku musi pływać mnóstwo liści.

- Herbata liściasta?

- Właśnie.

- Ona mu pomaga? – niedowierzała.

- Pomaga to w co wierzysz – szepnęła.

- Cześć laski! Obgadujecie mnie? – Szymon wrócił świeży, rześki i w dobrym humorze.

- Widzisz? – Laura puściła oczko do Glorii. – Słuchajcie dzieciaki. Ja idę na targ, a wy sobie zróbcie śniadanie.

- Pójdziemy z panią – poderwała się dziewczyna.

- Zostańcie. Ja tylko kupię winogrona – powiedziała i wyszła z domu.

- Tosty? – zapytał Szymon.

- I kawa!

Po chwili siedzieli w ogrodzie z talerzem pełnym tostów z dżemem, a każde z nich trzymało w ręku kubek pełen czarnej kawy bez cukru i bez mleka.

- I jak podoba ci się w Białobrzegach?

- Jest… Bosko! – skomentowała żartobliwie co rozbawiło ich oboje. – Może pokażesz mi okolicę? Tu na pewno jest wiele pięknych miejsc.

- Chodź – powiedział Boski, gdy zjedli śniadanie i pociągnął
przyjaciółkę za rękę.

- Gdzie pójdziemy?

- Do łóżka – odparł stanowczo. – Stęskniłem się za tobą.

- Nie zgadzam się – droczyła się.

- Chodź chodź.

- Nic z tego – powiedziała i pobiegła w przeciwną stronę.

- Nie będę biegał, ja nie biegam, Glo… – krzyczał, ale widząc oddalającą się dziewczynę westchnął i pobiegł za nią. Kiedy ją dogonił złapał w pół, ale zrobił to tak, że oboje przewrócili się na trawę.

Leżeli i śmiali się po środku ogromnej łąki.

- Tu jest cudnie! – dziewczyna krzyczała całą piersią, a Szymon
zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. – Co ty sobie w ogóle o mnie myślisz? – zapytała, gdy odzyskała usta.

- Hm… myślę, że jesteś piękna.

- To wszystko?

- Yyy… jeszcze trzyma mnie kac, więc nie każ mi nic wymyślać.

- Wymyślać? – oburzyła się, a kiedy Szymon chciał ją pocałować, ona wywinęła się i znów mu uciekła. Mężczyzna jednak stwierdził, że Gloria daleko nie pobiegnie i zaraz zawróci, więc spokojnie na nią czekał leżąc z zamkniętymi oczami. Dziewczyna wesoło szła przed siebie aż dotarła do pobliskiego, białego domku, przed którym siedziała Iza czytając książkę.

- Cześć – pomachała do blondynki, a ona kiwnęła zapraszając do siebie.

- Cześć, gdzie masz faceta?

- Leży na łące.

- Coś mu się stało? – zaniepokoiła się.

- E tam. Pali…

- Papierosa?

- Głupa – odparła i obie roześmiały się głośno.

- Napijesz się czegoś?

- Chętnie. Poproszę coś zimnego.

- A co tu tak głośno? Głowa mnie boli – z domu wyszedł Tomek w stanie wątpliwego wypoczęcia. – Sie ma! – przywitał się. – Gdzie masz faceta?

- Na trawie – zaśmiała się.

- Na jakiej trawie? Naćpał się?

- Nie. Jest… – rozejrzała się – … chyba tam. – pokazała na miejsce w
odległości około trzystu metrów, a Tomek z zaciekawieniem poszedł we wskazane miejsce i po chwili stanął nad Szymonem.

- Wiedziałem, że wrócisz – powiedział Boski słysząc kroki.

- Ta?! Ciekawe skąd? – zapytał policjant.

- A! To ty – poderwał się na równe nogi słysząc męski głos. – Cześć – przywitał się podając rękę znajomemu.

- Czemu leżysz na mojej łące? – udawał zdenerwowanego.

- Upadłem, wybacz – śmiał się.

- Zobacz jak zniszczyłeś trawę. Ja dbam, pielęgnuję, a wystarczy, że przyjedzie warszawka i nie ma czego zbierać – żartował groźnym tonem.

- Przywiozę skrzynkę Johnny Walkera – zaproponował.

- Wolę czystą.

- Dobra. To zgoda?

- Zgoda, ale jeszcze skosisz trawę – roześmiali się obaj. – Chodź, bo laski siedzą u nas, a moja żona zrobiła ciasto. Jak nie przyjdziemy to zjedzą wszystko.

- Jakie ciasto?

- Tort z wiśniami i bitą śmietaną – mówił zacierając ręce z radości.

- Tort? Ktoś ma urodziny?

- Ja, ale dopiero za tydzień.

- Miło, że do nas dołączyliście – powiedziała Gloria, gdy przyszli mężczyźni.

- Słyszałem, że jest jakiś tort – zainteresował się Szymon.

- To nie tort – zawołała Iza. – Ciasto z wiśniami. Tort będzie z tydzień. Mój mąż już nie może się doczekać.

- No właśnie. Zapraszam na moje trzydzieste urodziny – dodał.

- Dzięki. Będziemy! – powiedziała zachwycona Gloria. – Będziemy? – spojrzała niepewnie na Szymona.

- No pewnie. W poniedziałek? – upewnił się.

- W zasadzie to w sobotę – sprostowała blondynka i pokroiła ciasto, a
goście spojrzeli na siebie porozumiewawczo. – Zapomniałam soku – westchnęła Iza i poszła do kuchni, a za nią pospieszyła Gloria.

- Słuchaj Izunia. My w sobotę pracujemy, ja w niedzielę też, więc
przepraszam ale nie damy rady tu przyjechać.

- To trudno. Zajrzycie na kawę jak będziecie mieli czas.

- Właściwie to mam pewien pomysł. Dużo zapraszasz gości?

- W sobotę kilkoro znajomych, a w niedzielę mają przyjechać nasze mamy i moja siostra z dzieciakami.

- To może w sobotę przekieruj gości do nas do baru? Zrobimy imprezę, ja się wszystkim zajmę – zaproponowała.

- Serio? Super pomysł, a ile to będzie kosztowało?

- O to się nie martw. Tym też się zajmę.

- Ty mówisz poważnie? – chciała się upewnić.

- Oczywiście! – uśmiechnęły się do siebie, a Iza była zachwycona pomysłem nowej koleżanki i mile zaskoczona jej otwartością i sympatią.


Tagi:  Białobrzegi, Szymon Boski, Dom rodzinny, grillowanie, opowiadanie, Milioner z przypadku



Logo_milioner_z_przypadku_thumbnail2

 

Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie jesteś anonimowy!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje, zawiadom nas o tym.




(max. 70 znaków)


Walczymy ze spamem w komentarzach. Spam generują roboty. Odpowiedź na poniższe pytanie przekonuje nas że nie jesteś robotem, tylko kochanym czytelnikiem Wloclawskie24.pl

Który mamy rok? (cztery cyfry)

 
Tę odpowiedź pozostaw pustą:

 



← Powrót
 
POLECAMY
Fotografia
 
 
NAJNOWSZE W GALERIACH
- dodaj swoje zdjęcia
Mokrzycki__31_z_31__square50Mokrzycki__30_z_31__square50Mokrzycki__29_z_31__square50Mokrzycki__28_z_31__square50Mokrzycki__27_z_31__square50
 
GORĄCE ARTYKUŁY
Na Kujawską nutę (1)
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)
 
POPULARNE TAGI
 
 
Logo-turniej22
LINKI ZEWNĘTRZNE
Włocławek in Wikipedia (english)
Włocławek w polskiej Wikipedii
Urząd Miejski we Włocławku