Odcinek 24
Pojechali prosto do Białobrzegów. Zatrzymali się dopiero pod domem rodzinnym Szymona. Mężczyzna próbował wejść do środka, ale drzwi były zamknięte. Pukał, ale nikt mu nie otworzył. Obszedł dom dookoła jednak jego mamy nigdzie nie było.
- Coś nie tak? – zdziwiła się Gloria.
- Nie rozumiem – powiedział. – Przecież mówiłem mamie, że przyjadę – zaczął się martwić.
- Może poszła na spacer?
- Zawsze na mnie czekała – stał zdezorientowany. – Może sąsiadka coś wie – zawołał i pobiegł do pobliskiego domu. – Cześć Izunia – przywitał się, gdy dziewczyna otworzyła mu drzwi, a że zza drzwi wychylił się jej mąż, Boski szybko poprawił powitanie. – Dzień dobry Izabelo. Czy…
- Cześć. Tak jest – wtrąciła.
- Jest moja mama? – zdziwił się.
- Acha. Wejdź.
- Cześć – powiedział podając dłoń Tomkowi. – Mamo martwiłem się, kiedy nie zastałem cię w domu – zauważył Laurę siedzącą w fotelu z kubkiem herbaty w ręku.
- Ja też się martwiłam. Czekałam na ciebie cały dzień, a ty co? Jest osiemnasta!
- Tak wiem, przepraszam. Miałem ciężki, ale cudowny dzień.
- O Jezu! Synku co ci się stało? – zauważyła jego rozciętą wargę.
- Nic takiego.
- Biłeś się z kimś?
- Prawdziwy mężczyzna czasem musi komuś dać w mordę – odezwał się Tomek. – Przepraszam – dodał widząc upominawcze spojrzenie swojej żony.
- Jakiś wariat się na mnie rzucił.
- Obić go? – zażartował policjant.
- Dzięki. Zabieram mamę jeśli pozwolicie – powiedział wesoło.
- A co ty się tak cieszysz? – zauważyła Iza.
- Co? Ja? Nie.
- Uśmiech nie schodzi ci z twarzy. Prawda pani Lauro? – dodała, a starsza pani uważnie przyjrzała się synowi.
- Wielkie nieba! – zawołała nagle. – Zakochałeś się!
- Mamo! Uspokój się. Nie zakochałem. Co ty mówisz? Ja zakochany?! – ironizował. – Ale wymyśliłaś. Chodź już.
- No tak, bo trzeba wszystko przygotować.
- Co przygotować? – zdziwił się Szymon.
- Grilla, prawda? – spojrzała na Izę.
- Oczywiście. Będziemy o ósmej.
- To na razie – Laura pomachała sąsiadom i poszła z synem.
- Chodź mamo, chodź.
- Co ty mnie tak poganiasz?
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- No to chodźmy – ucieszyła się.
- To właśnie ona – powiedział podchodząc do czekającej przed domem Glorii.
- A więc jednak – uśmiechnęła się.
- Dzień dobry – przywitała się dziewczyna, a Laura patrzyła na nią z niedowierzaniem. Zerknęła na syna, ale on był wpatrzony w koleżankę.
- Dzień dobry – odparła ciepło.
- Mamo to moja… yyy… to jest… Gloria.
- Miło mi panią poznać.
- Mnie również jest bardzo miło. Masz piękne imię – zachwyciła się kobieta.
- Dziękuję.
- Chodź pokażę ci dom – wzięła dziewczynę za rękę i poszły zostawiając Szymona na podjeździe.
Laura oprowadziła Glorię po całym domu. Pokazała gdzie są łazienki, salon, jej sypialnia.
- Pomożesz mi? – zapytała wchodząc do pokoju Szymona.
- Oczywiście co mogę zrobić?
- Zmienimy pościel. Śpicie razem czy posłać ci w pokoju gościnnym?
- A… tu, razem, tak – bełkotała zakłopotana.
- Gotowe – oznajmiła Laura, gdy łóżko było uszykowane. – Teraz do kuchni – powiedziała i razem z Glorią usiadły przy stole. – Szyyymoooon!!! – zawołała.
- Co tam? – zajrzał przez otwarte okno od ogrodu.
- Chodź, zaparzysz nam herbaty – powiedziała, a już po chwili chłopak krzątał się po kuchni.
- Mamo, a co z tym grillem? – zainteresował się.
- Rany boskie! Przez tą piękną dziewczynę zupełnie zapomniałam – podniosła się szybko i otworzyła lodówkę. – Teraz będziesz musiała mi pomóc – uśmiechnęła się do Glorii. – Na szczęście wszystko przygotowałam wcześniej. Schab w marynacie… – mówiła i podawała dziewczynie – karkówka w ziołach, kiełbaski, szaszłyki, sałatka z pomidorami, jarzynowa i twoja ulubiona… – spojrzała na syna – … włoska.
- Dochodzi ósma – Szymon spojrzał na zegarek. – Idę rozpalić grill.
- To może ja nakryję do stołu – zaproponowała dziewczyna.
- Tu są talerze, a tu sztućce – pokazała jej Laura.
Niedługo potem razem z Izą i Tomkiem usiedli w ogrodzie, a wokół roztaczał się zapach grillowanego mięsa.
- Długo się znacie? – Laura zapytała Szymona.
- Kto? – nie zrozumiał.
- Pracujemy razem od blisko pięciu lat – wyręczyła go Gloria.
- Pięć lat, a ty dopiero teraz ją tu przywiozłeś? – Laura nie była zachwycona, a dziewczyna poczuła się nieco zakłopotana.
- Pyszna ta karkówka – Iza próbowała zmienić temat.
- No super – dorzucił Tomek.
- Sałatki też są dobre – dodała Gloria.
- Dobra dobra, już rozumiem – powiedziała Laura. – Cieszę się, że w ogóle cię poznałam – pogłaskała po ręku swoją potencjalną synową.
- Mam nadzieję, że Szymon mnie tu jeszcze kiedyś przywiezie.
- Przywiezie, przywiezie – powtarzała starsza pani.
- Przywiozę! – Szymon zareagował czując nacisk ze strony mamy.
- To ja już dziękuję – powiedziała Laura.
- Ale dopiero dziesiąta – zauważyła Iza.
- Starość nie radość – zażartowała. – Bawcie się dobrze kochani.
- Mamo, ale jeszcze wcześnie. Zostań z nami.
- Jesteście przemili i bardzo młodzi, a ja jestem już zmęczona. Położę się. Dobranoc.
- Dobranoc – pożegnali gospodynię.
- To co? Drinki dla wszystkich? – zaproponował Szymon.
- Dla mnie czysta – zakomunikował Tomek.
- Proszę bardzo – powiedział i podrzucił butelką wódki tak, że zsunęła mu się z tyłu po ręku do dłoni.
- Ale się popisujesz – żartowała Iza.
Szymon jeszcze kilka razy w ciągu wieczoru podrzucał butelką,
oczywiście do czasu kiedy dawał radę ją w ogóle utrzymać. Bawili się znakomicie, pili, jedli, pili, żartowali, pili i tańczyli. Wygłupiali się razem do trzeciej nad ranem, gdy Iza z Tomkiem stwierdzili, że muszą już iść. Właściwie to stwierdziła to Iza, gdy jej mąż zaczął śpiewać Wsiąść do pociągu, byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet… – schylił się i podniósł z ziemi kamień z schował go w dłoni – ściskając w ręku kamyk zielony…
- To my podziękujemy. Dobranoc – pożegnała się blondynka.
- Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle… co było dalej kochanie? – Gloria i Szymon słyszeli oddalający się głos Tomka.
- Chodź posprzątamy – Gloria zabrała się za zbieranie talerzy ze stołu.
- Jutro – odparł Boski i zaczął zwijać się w wiklinowym fotelu do spania.
- Ej nie śpij. Rusz się – próbowała postawić go na nogi.
- Daj szfokój – sapnął.
- Nie pozwolę ci tu spać – zaczęła ciągnąć chłopaka do domu. Ledwo trzymając się na nogach dotarł do salonu i poległ na kanapie. – Faceci – westchnęła i zabrała się za sprzątanie. Zebrała wszystko ze stołu, dogasiła węgiel na grillu, schowała jedzenie, pomyła naczynia, a potem zrobiła sobie herbatę i usiadła w ogrodzie czerpiąc energię z budzącego się do życia dnia. Patrzyła na wschodzące słońce, na skropione rosą tulipany, na rozchylające się róże, słuchała porannego śpiewu ptaków.
- Ale tu pięknie – westchnęła biorąc głęboki oddech. – Nawet powietrze pięknie pachnie…
- Dzień dobry – do ogrodu weszła Laura.
- Dzień dobry i bardzo piękny – uśmiechnęła się.
- O tak. Tu jest zawsze pięknie. Nie ma gwaru miasta, samochodów i spalin. Tu jest mój ogród… kwiaty, stary dąb ze złamaną gałęzią, rajska jabłoń, śpiewające ptaki… moje miejsce na ziemi.
- Wspaniałe to pani miejsce – zachwycała się Gloria.
- A… dlaczego już wstałaś? Jeszcze nie ma szóstej.
- Właściwie to się jeszcze nie położyłam.
- Coś nie tak?
- Wręcz przeciwnie. Tu jest tak pięknie, że szkoda się kłaść i tracić to wszystko z oczu.
- Jesteś urocza – roześmiała się starsza pani. – Czy mogę cię zapytać o coś osobistego?
- Nie mam męża – odparła myśląc, że odpowiedziała na nie zadane pytanie Laury.
- Chciałam wiedzieć czy kochasz mojego syna – powiedziała łagodnie.
- A… przepraszam. No cóż… będę szczera… Ja i Szymon pracujemy ze sobą od pięciu lat, spędzamy ze sobą prawie każdy dzień, ale tak naprawdę to chyba dopiero się poznajemy. Nie wiem co z tego będzie. Nawet nie rozmawialiśmy o nas jako o parze.
- Powiedz mi tylko to co ty czujesz.
- Trudno mi to nazwać. Szymon jest… bywa uroczy – poprawiła. – Czuję się przy nim swobodnie, lubię jego poczucie humoru i to, że ciągle mnie zaskakuje – mówiła rozpromieniona.
- Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu przywiózł.
- Naprawdę? – zdziwiła się, ale poczuła się wyjątkowa.
- Naprawdę. Dlatego myślę, że jesteś dla niego kimś ważnym i bardzo mnie to cieszy, bo jesteś przemiłą dziewczyną. No, a teraz leć spać.
- Dziękuję – powiedziała z sympatią, a Laura pogłaskała ją po dłoni. – A! – Glorii coś się przypomniało.
- Tak?
- Szymon śpi na kanapie.
- Nie pierwszy raz – uśmiechnęła się. – Idź spać kochana.
- To dobranoc? – zastanowiła się.
- Dobranoc czy do zobaczenia… wszystko jedno, śpij dobrze.
Tagi: Białobrzegi, dom rodzinny, grillowanie, Szymon Boski, Milioner z przypadku
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









