Baw się, szalej i nie myśl co dalej
23/01/2012 16:05Lubię czasem uciąć sobie pogawędkę przez internet. Całkiem niedawno rozmawiałam z koleżanką na gadu – gadu. Dziewczyna mądra, wykształcona, elokwentna, oczytana. Jednak czasem potrafi mnie zaskoczyć swoim podejściem do życia.
Nigdy nie zapomnę jednej z naszych ostatnich rozmów. Pamiętam, że poruszyłam wtedy problem macierzyństwa. Zwierzyłam się mojej kumpeli, że bardzo chciałabym mieć dziecko. Miałam szczerą nadzieję, że jako kobieta zrozumie mnie, a jeśli nie, to przynajmniej nie wyśmieje moich pragnień i potrzeb wewnętrznych. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dziewczyna bez zastanowienia zapytała mnie wprost: „A po co Ci dziecko? Przecież jesteś na wózku! Dzieciak to obowiązek. Nie wolisz mieć fajnego życia? – kontynuowała swoją wypowiedź. Zaczęłam więc zastanawiać się, czym, według mojej znajomej, jest to „fajne życie”. Długo nie musiałam czekać na wyjaśnienia.
Znajoma żywo zaczęła uświadamiać mnie: „Życie jest krótkie. W związku z tym powinno być wygodne, barwne i wesołe.Szkoda czasu na marnowanie go. A dzieci? One są dla kobiet, które nie mogą mieć kota.” Chyba większość moich Czytelników zgodzi się ze mną, że moja koleżanka(także dziennikarka) ma dość nietypowe podejście do życia. Po tym co usłyszałam powiedziałam jej, że to niezwykle powierzchowne podejście i jak na kobietę zbyt lekkoduchowe. Zdziwiła się bardzo i rzuciła w moją stronę kolejne zaskakujące stwierdzenia i pytania: „Dlaczego niby? Uważasz, że człowiek jest stworzony do cierpienia i nieustannie musi się dla kogoś poświęcać?” Znowu poczułam się zażenowana i wbita w fotel.
Nie chciałam dalej kontynuować tej dyskusji. Ktoś może zapytać dlaczego? Po prostu doszłam do wniosku, że nie ma sensu przekonywanie kogoś do swoich racji na siłę.
Podczas tamtej rozmowy zauważyłam, że Natalia nawet nie starała się mnie zrozumieć. Wręcz przeciwnie. Pomysł posiadania dziecka w mojej sytuacji, kiedy jestem na wózku, mam sparaliżowane nogi, wydał jej się niemądry i głupi. W ogóle jak mogło mi coś takiego przyjść do głowy? Hm… No jednak mogło! Jestem osobą niepełnosprawną, to fakt. Ale nie oznacza to, że nie mogę żyć normalnie, jak zdrowy człowiek. Mam prawo kochać, marzyć o założeniu własnej rodziny, choć doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że łatwo nie będzie. Mam takie same prawa i obowiązki, jak inni ludzie. Jesteśmy przecież tacy sami jak reszta naszego społeczeństwa. Przynajmniej w teorii. Niestety, muszę powiedzieć, że nie pierwszy raz spotkałam się z takim spojrzeniem. Przykre to bardzo, bo sądziłam, że jesteśmy ludźmi cywilizowanymi i światłymi. Przynajmniej za takich się uważamy. Tymczasem najlepiej wychodzi nam stawianie murów. I co ciekawe, nie w sensie dosłownym, ale właśnie w tym metaforycznym. Skutecznie odgradzamy się od siebie.
Niby wszyscy mamy takie same potrzeby, pragnienia. Okazuje się, że to tylko pozory. Tak naprawdę jesteśmy zupełnie różni. Każdy jest indywidualnością.
Po raz kolejny miałam okazję przekonać się, że nigdy w pełni nie zrozumiemy drugiego człowieka, jeśli nie znajdziemy się w jego położeniu. No, chyba, że wysilimy się nieco i będziemy chcieli poznać jego wnętrze, psychikę i to, co drzemie gdzieś w środku. A to nie takie proste zadanie, ale jak mówi stare powiedzenie – dla chcącego nic trudnego.
Tagi: niepełnosprawni, człowiek, felieton, Agnieszka Maciejewska
Życie z dzieckiem, nawet małym, wcale nie musi być niewygodne. Fakt, że maluch sporo zmienia, ale to wcale nie oznacza, że życie nagle staje się monotonne i ogranicza tylko do pieluch.
Agnieszko! Masz całkowitą rację.Moja niepełnosprawna córka Dorota prawdopodobnie nigdy nie będzie w"Twojej" sytuacji.Jednak gdyby tak się stało,myślę,że z całej mocy starałabym się jej pomóc,a nie odwodzić jej od tej myśli.Każda z nas ma prawo poczuć się w pełni kobietą,a więc i żoną,i matką.Myślę,że ograniczenia mogłyby dotyczyć jedynie osób niepełnosprawnych umysłowo,które nie są w pełni świadome.Swojej koleżance dziennikarce daj do poczytania naszą Konstytucję. Znam parę rodzin niepełnosprawnych
właśnie wychowujących dzieci i to z powodzeniem.Córka niewidomej koleżanki właśnie kończy Podstawową Szkołę Muzyczną.
Urzeczywistniajmy realne marzenia!
Agnieszko, gratuluję Ci felietonu, który niesie tak głębokie przesłanie! Także boleję nad tym, że nie mam dziecka i nikt w “chwili tragicznej”… nie poda mi pewnie nawet “szklanki wody”….
Serdecznie Cię pozdrawiam…..
Dziękuję za GOŚCINNOŚĆ!!!
Marek jr.
Witam ,trudno jest mi nawet coś mądrego napisać ,bo Pani “koleżanka” Natalia właściwie nie zasługuje na nasze komentarze (osoby komentujące są mądrzejsze od dziennikarki Natalii) Pani natomiast nie musi się nikomu ani z niczego tłumaczyć ,własnie Pani zasługuje na więcej niż inni .Życzę wszystkiego co najlepsze .Ela
Każdy ma prawo żyć tak by być szczęśliwym. Niektórym kotek lub piesek wystarczy i są szczęśliwi inni pragną czegoś więcej. Są też tacy, którzy mają wszystko i mówią, że jeszcze mało. Realizujmy swoje marzenia, zdobywajmy to co pragniemy. Przenośmy góry jeżeli nam sił starczy, byle byśmy byli szczęśliwi. Agnieszko walcz o swoje szczęście.
Super felieton
Pani Agnieszko.Pani felieton mi wycisnal lzy z oczy.Jest to Pani žycie ,prosze o nie bojowac!!!Zycze powodzenia!!!
Bardzo mi się podoba,oddaje to co czują osoby niepełnosprawne, a także to jak osoby zdrowe widzą naszą niepełnosprawność.
Witaj Agnieszko ! Felieton ciekawy – gratuluje !
Myslę sobie jednak że Twoja koleżanka nie miała na myśli Twojej niepełnosprawności …tylko wypowiedziała się na temat ciąży u kobiet ogólnie ;)Jeśli się mylę to tym bardziej wzruszyła mnie głupota tej kobiety . Niestety coraz częściej macieżyństwo pojawia się jako kalectwo społeczne …i tak jakoś zatoczyłam koło tego tematu :)ściskam życząc spełnienia marzeń …o dziecku !
Pani Agnieszko dziecko to nie zabawka a świadome rodzicielstwo to nie jest czyjeś “widzi mi się”, wiem, że to co teraz napiszę przez większość ludzi zostanie uznane jako brutalne a ja sam za chwilę będę zmieszany z błotem (jeśli nie oficjalnie to na pewno w myślach) ale muszę napisać,że pani Natalia miała sporo racji z tym, że wychowywanie dziecka w Pani przypadku będzie rzeczą bardzo ciężką aczkolwiek nie niemożliwą.Bo czy Pani jest w stanie dać dziecku opiekę w 100%przez 24h/dobę? Najgorsze jest jednak to, że czytając felieton, nie można pozbyć się wrażenia, że sprawę dziecka traktuje Pani bardzo przedmiotowo.Dziecko to nie jest rzecz Pani Agnieszko i nie może być traktowane jako nagroda pocieszenia, nawet za najbardziej ciężkie doświadczenie. Tak na koniec, mam koleżankę która trak jak Pani jest osobą niepełnosprawną i to ona zwróciła mi uwagę, że nigdy nie nie będzie miała dzieci gdyż wie, że sama nie da rady ich wychować, a nie chce męczyć innych i jechać na litość . Tymczasem Pani ze swojego kalectwa stara się zrobić oręż do walki z osobami krytykującymi Panią (to się przewija niemalże w każdym tekście który Pani pisze). Nie można tak robić, bo taka postawa wyrządza straszną krzywdę wszystkim niepełnosprawnym, gdyż zabija współczucie do tej grupy ludzi. można by jeszcze długo pisać o tym aspekcie Pani, “działalności” ale to jest inny zupełnie temat.
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









