PORAŻAJĄCA SIŁA „WDZIĘCZNOŚCI”…- Felieton radiowy Marka Różyckiego jr.
Tym razem zacznę od bardzo znamiennego fragmentu mojej ostatniej rozmowy z EDWARDEM DZIEWOŃSKIM – DUDKIEM:
Marek jr.: – Płacił Pan pewnie wielką cenę za wybór, upór, konsekwencję, bezkompromisowość, ufność wobec ludzi. Nie nosi Pan śladów oparzeń?
Edward Dziewoński – DUDEK: – (…) Jeśli zaś chodzi o moje oparzenia życiowe, to z reguły wynikały z nadmiernej UFNOŚCI graniczącej wręcz z naiwnością w kontaktach z ludźmi. Przy całym swoim doświadczeniu, wielu znajomościach – mam w sobie ciągle i pewnie będę miał do końca życia dość dużą dozę naiwności. Ufam ludziom na kredyt. To brzmi prawdopodobnie dość śmiesznie, ale tak jest w istocie. Otóż kilka razy w życiu straszliwie sparzyłem się. Mogę powiedzieć, że – choć daleki od ideału – jestem w zasadzie dość przyzwoity. I jeżeli ktoś zachowywał się nagle w sposób, który nie mieścił mi się w głowie – piekielnie mnie to bolało, paraliżowało wręcz i powodowało zbędną pauzę w mojej działalności.
Tak, to i moja – dość smutna konstatacja człowieka, który nigdy nie był asertywny… : NAJRZADZIEJ SPOTYKANYM W PRZYRODZIE ZJAWISKIEM JEST WDZIĘCZNOŚĆ!… I dlatego tą „sparzoną” ręką wolno mi pisać o naturze tego „ognia piekielnego” w obecnych stosunkach „międzywilczych”…
Także Antoni Czechow i Maksym Gorki pisali – jakby się zmówili: „Niektórzy tylko ludzie posiadają wrodzoną mądrość, która nazywa się WDZIĘCZNOŚCIĄ.”
Pisałem już kiedyś, że wdzięczność to cecha ludzi z dobrego kruszcu… I nic, ot, tak sobie: „wołałem na puszczy”, jak to obecnie bywa…
Przez lata starano mi się wpoić ASERTYWNOŚĆ, dla dobra mej własnej kondycji oraz zdrowia psychicznego. Nic z tych zabiegów nie wychodziło… Dopiero ostatnie miesiące nauczyły mnie, bym wreszcie przestał być otwartym – jak drzwi stodoły… – na, powiedzmy, „bliźnich”… Skoro dookoła panuje już wysokogatunkowa znieczulica i SZCZUJNOŚĆ – krok po kroku stałem się i ja: CZUJNY. Nie jest to zgodne z moją NATURĄ, wizerunkiem i „urodą psychiczną”, lecz z moją dziecinną wręcz UFNOŚCIĄ – NAIWNOŚCIĄ.
Stałem się NIEDZISIEJSZY; zacząłem uchodzić za idiotę, którego można wykorzystać, wyssać, potraktować niczym dojną krowę, wycisnąć niczym cytrynę a następnie – wyrzucić a nawet jeszcze : OBMÓWIĆ, popluwając sobie w mą stronę…, by zyskać „wspólnictwo”… z tymi, których te „żyjątka” POLECIŁEM. Bowiem zawsze dawałem ludziom ogromny kredyt zaufania… Taak, powtórzę, najszybciej starzeje się wdzięczność – ku przestrodze innym NAIWNIAKOM, których już jest coraz mniej. Na szczęście? Na nieszczęście?…
ŁATWOWIERNY JEST NICZYM – LEKKOSTRAWNY…
Tak, byłem otwarty na drugiego człowieka – nawet nie wiedząc czy pisze się on z wielkiej litery! Bardzo często oddawałem „bliźnim” przysłowiową – i nie tylko – ostatnią koszulę; aż wreszcie okazało się, że jestem „na zimno” i bezczelnie – bezczelnością chama i prostaka – WYKORZYSTYWANY. Ot, tak „za darmo”; niby to miała być moja karma na to wcielenie…
Ja nadstawiałem kark, na który wstępowano, by piąć się – w mniemaniu tych, którym się wiecznie spieszy, rzekłbym „po trupach” – wyżej, coraz wyżej… do nieba ich wyobrażeń i mniemań o sobie…
Zawsze służyłem swoim – wypracowanym przez lata pracy w wielu redakcjach – DOŚWIADCZENIEM kontaktami, adresami, protegowałem, pomagałem, zaświadczałem… Zauważyłem poniewczasie, że gdy tacy delikwenci „wycyckali” ode mnie wszystko, co chcieli – stawałem się dla nich szybą, ba nawet… wrogiem… Łatwo to wytłumaczyć, bowiem byłem świadkiem ich „miernej – marnej kondycji” i niezbyt chlubnych początków; byłem świadkiem ich wcześniejszej małości, niepotrzebności, zagubienia, załamania… Jakież to „ludzkie”, ale nie w mych kategoriach rozważań i rozmyślań o Człowieku, który „brzmi dumnie” do ostatka, do końca, do cna…
=======
Sięgnijmy zatem do rozważań wielce pouczających, kto wie – czy nie zbawiennych dla pragnących przyjąć zdrowszą optykę patrzenia na własną kondycję, sytuować swe poczynania w zgodzie z zasadami p o c z c i w e g o bytowania. Jest taki fragment w pismach Pascala, w którym „druzgocący geniusz” rozpatruje „wymysły rozumu w rzeczach mu dostępnych” – / rozgraniczając tym samym zakres rozumu/. Dowodzi: „Jeśli istnieje coś, w czym własny interes powinien by rozumowi kazać najbardziej się wytężyć, to poszukiwanie swego najwyższego dobra”.
Dalej precyzuje: „Jeden mówi, że najwyższe dobro jest w cnocie, drugi kładzie je w rozkoszy; jeden w poznaniu natury, drugi – w prawdzie”. Felix qui potuit rerum cognoscere causas („Szczęśliwy, kto mógł poznać przyczyny rzeczy” – Wergiliusz) ; inny – dopowiedzmy już sami – w zupełnej i totalnej niewiedzy, inny – w obojętności, inny w tym, aby opierać się pozorom; inny – aby nic nie podziwiać – nihil mirari prope res una, quae possit facere et serware beatum? ”Niczemu się nie dziwić jest prawie jedyną rzeczą, która może nas uczynić szczęśliwym i zachować w tym stanie” – Horacy; prawdziwi zaś pirrończycy – w swojej bezczułości, wątpieniu i ustawicznej niepewności; inni znów, roztropniejsi, myślą, że znaleźli coś lepszego! Robić biznes, biznes robić i znajdować w tym zajęciu coś na kształt popędu płciowego… Hołdy i ukłony – składać bożkowi Mamony. To znaczy to, co robią teraz – JAMOCHŁONY…
NAJWYŻSZE, NAJWIĘKSZE BOGACTWO MOŻNA ZNALEŹĆ – TYLKO W SOBIE, USTAWICZNIE DRĄŻĄC SWÓJ MÓZG!
Ładnie wyglądamy!… Nie ma, co… Niebawem za trumnami ciągnąć będą kasy pancerne… Hi, hi, hi…..
Ano właśnie – ładnie wyglądamy. Nic pewnego – wszystko względne. Rozum jest na tyle rozumny, aby przyznać, że nie umiał jeszcze znaleźć nic pewnego… Chyba jednak najlepiej określa naszą kondycję człowieczą – praprzyczynę cierpień lub też – ””cierpień””… oraz poczucie braku szczęścia myśl Pascala: „Nie szukamy nigdy rzeczy, ALE SZUKANIA RZECZY”. Wywodzimy stąd rację, dla których wyżej cenimy łowy niż zdobycz! Rozumiesz już Koteczku?….
Dlatego jedyne dostępne nam szczęście – jak powiedział ktoś rozumny i doświadczony! – nie jest stacją, do której przyjeżdża się o czasie, tylko sposobem podróżowania! Rację miał także Janek Sztaudynger: „Trzeba dojrzeć, / Aby dojrzeć…”.
P.S.
NAD BRAMĄ MEGO DOMU
Dom na mieszkanie własny mam,
W niczym nie biegłem w cudzy ślad
Każdego mistrza-m wyśmiał rad,
Który nie wyśmiał siebie sam.
F. NIETZSCHE
- Inteligencja nie polega na tym, że się błędów nie popełnia, lecz na tym, że szybko się je naprawia.
Bertold Brecht
- Tam, gdzie występuje deficyt wrodzonej inteligencji, dochodzi do superaty chamstwa.
Michał Lech Sinico
- Żadna, największa nawet wiedza nie zastąpi braku inteligencji.
Anatol France
- Wrodzony instynkt inteligencji biegnie – wiedzy refleksja wędruje.
Franciszek Starowieyski Byk
Tagi: Marek Różycki jr, felieton, PORAŻAJĄCA SIŁA „WDZIĘCZNOŚCI”…
Mądry, gorzki, realny ogląd naszej rzeczywistości. Smutne, gdzie się zapodziało nasze Człowieczeństwo przez wielkie “C”?…..
Serdecznie dziękuję za te refleksje!!!
Agata
Rzadko kiedy można przeczytać tak mądrą, pełną głębokiej refleksji o życiu, o człowieczeństwie wypowiedź!!!
Taki jest dzisiejszy świat i tacy jesteśmy my, ludzie. Różni…
Niektórzy “twardsi” odnajdują się w nim, rozpychając łokciami, nie bacząc na odczucia innych
bardziej wrażliwych.
Wdzięczność? Chyba przez wielu z nas zapomniane odczucie, niestety.
Ech, “dziwny jest ten świat, lecz mocno wierzę w to, że ludzi dobrej woli jest więcej”
Podziękowania dla bohatera felietonu za wielką dawkę tak trafnych, mądrych spostrzeżeń, ze ogromną wrażliwość…
Podziękowania również dla autora felietonu za dotarcie do tak wspaniałego Człowieka i przeprowadzenie z Nim rozmowy!!!
Niestety gorzka prawda przemawia z tego,jakże świetnego felietonu.W dzisejszych czasach mamy stosuki nie liryczne,lecz ekonomiczne, a człowieka najłatwiej wycisnąc jak cytrynę,a potem
w kąt odrzucić, taka to nasza polska specjalność…
Bardzo dziękuję za ten niezwykle pouczający tekst
Panie Marku jestem pełna uznania dla felietonu, w obecnym świecie gdzie relacje międzyludzkie zastapily tranzakcje wypowiedz bohatera przywraca wiarę w człowieka i wielkość jego intelektu.Potrzebujemy jako społeczeństwo wiecej publikacji z tak wspaniałymi osobami .
Dobro to piekno ktöre idzie w parze z uczciwosciä i szeroko rozumianä moralnosciä, bez ktörej trudno sobie wyobrazic szacunek do innego czlowieka. Moze warto sobie uzmyslowic, ze brak milosci, latwe i lekkie wybory prowadzä do degeneracji naszego swiata wartosci oraz naszej osobowosci.
Od dawna widzimy, że więcej wśród ludzi krwiopijców niż krwiodawców! I to się niestety nie zmienia in plus! Odwrotnie z dnia na dzień gromada wyzyskiwaczy – czy to fizycznych, czy to psychicznych rośnie!
Felieton Porażająca siła wdzieczności . Prawda jest że największe bogactwo możemy znajeść w sobie samym.Wdzięcznośc jest na ostatnim miejscu ponieważ łatwo jest brać,a dawać, okazać wdzięczność jest ciężko tym ludziom ze złego kruszcu.Niedługo całkowicie zaginą prawdziwe wartości życia i człowieka.Zaginą bo jest coraz większa znieczulica.Przecież liczy się szmal,złe nawyki,arogancja,narkotyki,alkohol egoizm ,tacy są w centrum uwagi. Mówi się …czym skorupka za młodu nasiąknie….Wspaniały jak zwykle pouczający,refleksyjny, felieton P.Marka Różyckiego.Życzę sobie i innym ,aby jak nawięcej czytała felietony młodzież.Mielibyśmy więcej wspaniałych,mądrych,z dobrego kruszcu ludzi.
Jak wygląda wdzięczność to widać w przypowieści o trędowatych. Było ich dziesięciu, ale tylko jeden wrócił i okazał wdzięczność za uzdrowienie. Ale czy Mistrz z Nazaretu przez to się zniechęcił albo przestał działać, albo zaczął narzekać jacy są to ludzie ? Nic podobnego ! I właśnie na tym polega jego wielkość i wzór godny do naśladowania. Odczuwał radość w samym czynieniu dobra nie oczekując niczego w zamian. Ktoś słusznie kiedyś powiedział, że jeśli czyniąc dobro oczekujemy jakiejś rekompensaty, to jest to niestety po prostu handel. Jeśli zaś ktoś jest niewdzięczny za okazane mu dobro, to sam sobie wyrządza krzywdę, bo prędzej czy później obróci się to przeciw niemu.
Marku, powiedziano, że lepiej jest dawać niż brać. Ja się z tym zgadzam, mimo wszystko… Czasem oczywiście jest przykro, zwłaszcza gdy czujemy się wykorzystani, ale pal sześć! Nie warto się tym dręczyć. Niewdzięczność świadczy o niewdzięczniku, a w ostatecznym obrachunku, za taką postawę nikt nagrody na pewno nie dostanie.
Twoje pióro, jak zawsze – znakomite.
Osoby przyzwoite, wrażliwe,wyczulone na zło, czynią nasze życie zdrowym i piękniejszym. Tacy ludzie zawsze będą mieli trudności w mówieniu NIE,gdy trzeba powiedzieć TAK..Sparzą się niejeden raz i niejeden raz znów będą wspierać, pomagać, bronić prawdy… bo zakorzeniony w nich stabilny system wartości, zawsze będzie wyznaczał kierunek ich działań. Przyjemnie jest czytać o takich wspaniałych postaciach jak pan Edward Dziewoński, bo to daje nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone..
Coraz częściej człowiek zauważa, że są wartości, dla których warto życie poświęcić. Cudze.
I to jest rzeczywistość, w której nam przyszło żyć!
O inteligencji można powiedzieć, że jest to proces rozumowania i wnioskowania….
W felietonie autor poruszył bardzo ważny temat – inteligencja emocjonalna, która przede wszystkim polega na umiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami i emocjami drugiego człowieka -jak empatia i asertywność….
Jaki świat byłby piękny i nasze życie gdyby było więcej takich ludzi….otwartych,wyrażających swoje myśli, poglądy, wartości….
Człowiek asertywny zawsze występuje w obronie praw i godności drugiego człowieka, ma szacunek dla samego siebie i innych, wiara w w siebie i innych a przede wszystkim uczciwość….
Niestety ludzie sami gotują sobie piekło na ziemi…manipulacja oddziaływanie na psychikę innych, wzbudzanie poczucia winy, wrogość, osiąganie celu za wszelką cenę, nie zwracając uwagi na konsekwencje….
“Wiara w naturalne zło jest zbyteczna. Ludzie sami umieją się zdobyć na każdą niegodziwość”-Joseph Conrad
Co najwyżej można spodziewać się od życia, odrobimy wiedzy o sobie samym, która przychodzi za późno i jest źródłem nie wyczerpanych żalów….
" Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznaje zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście "…Fryderyk Nietzsche
Bardzo dziękuję za wspaniały felieton, bardzo na czasie – ostatnio inteligencja w naszych czasach jest mało rozpowszechniona….Pozdrawiam cieplutko
Asertywnosc to przejaw instynktu samozachowawczego… Przejaw zdrowej rownowagi pomiedzy dawaniem a braniem. Czasem jest to trudne, gdy sie nie posiada wspomnianej tu juz INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ… Ale podobno ona jest warunkiem przetrwania w tym swiecie…
Marku jak zawsze felieton supr a co do poswięcenia?ja tak tego nie odbieram wychodze z założenia ,ze człowiek jest tyle watr ile moze zrobic dla innych.Pomagając nie oczekuje wdzieczności a jestem zaskoczona gdy ktos mi powiedzi Helena dziekuje ;To jest miłe brdzo w swiecie gdzie liczy się tylko kasa i sex;ale śa ludzie ktorzy myslainaczej i to jest budijące ;pisz dalej i pobudzaj nas do refleksji
Swietny felieton.
Bezinteresownosci coraz mniej na swiecie.
Ludzie znikaja wsród nas.
Forsa i seks to dyktarura swiata.
EQ tez zanika wraz z Etyka.
Jr,jestes wrazliwym czlowiekiem,zauwaz,ze czlowiekiem,napisalam.Dobrze tkasz,ale ciezko sie zyje z wrazliwoscia!
Być wdzięcznym ,to kwestia kultury ,to umieć dostrzec sposób w jaki świat i inni ludzie są dla nas żródłem bezinteresownego dobra . Już Albert Einstein pisał że : ,,Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa,lecz serca ludzkie .’’
Zatem dobrze Marku że poruszasz te ważne problemy ….może niektórzy z nas czytajac dokonają autorefleksji… zawsze trzeba miec NADZIEJĘ !!!
Dziękuje i bardzo ciepło pozdrawiam :))
Z wielką uwagą przeczytałem ten felieton i zawsze poczekałem z moją wypowiedzią.Marku to bardzo osobiste słowa odwołujące się do innych.Bo czyż nie warto być dobrym?Tyle zacytowałeś,tyle odniosłeś do siebie w sensie nawet przestrogi,czy ostrzeżenia.Kto nie pomaga innym,to jakby nie miał duszy.Czemu dzieje się tak,jakby ktoś to wszystko znegował,powywracał,odwrócił się.Nie ma wsparcia i oparcia,jakby podłożenie jeszcze kłody pod nogi.Jak ma czuć się wtedy ten skromny,nie wywyższający się,nie zabiegający o wszelkie profity lub zapłatę za dobroć.Czyż można za nią płacić?Gdzie jesteśmy jak temu dobremu,poczciwemu i uczciwemu,a takich jest wiele,dzieje się jakaś choćby drobna krzywda?Pozostajemy z boku,czasem drwimy,a potrzeba naprawdę wsparcia.On już nic nie ma?On się wypalił?Jest przegrany?Słyszymy takie słowa.A pomoc dał nam wielką.To ty,to on zawsze może zabić niewdzięczności dzwon.Kochać jak to łatwo powiedzieć,kochać ale jak to trudno wykonać…Kochać człowieka i zawsze chylić się do jego wieka.Wieko zawsze jest otwarte,a w słoiku miłość,rażąca i miłująca,tak naprawdę cały litrem a nie na trzy czwarte……..
No tak….Twoj felieton Marku pokazuje wyraznie,ze czlowiek,istota rozumna (chyba) osiagnela juz dno.Czasami usiade sobie tak gdies w samotnosci i zadaje sobie pytanie ,dlaczego musialem urodzic sie w tak ochydnych czasach.To co sie dzieje teraz wola naprawde o pomste do nieba!!!Ja sam zaczynam chyba przesiakac tym wszystkim…Zaczely zanikac we mnie uczucia,wrazliwosc.Jakis inny teraz jest ten Tomek.Zaczyna sie ze mnie robic jakis egoista….. Jakas walka o przezycie?…To wszystko jest takie chore!!!! Pisz Marku…moze Ty sprawisz,ze Tomek powroci..bo byl kiedys taki fajny…
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









