Afryka dziś – okiem przeciętnego Europejczyka Stereotypowe postrzeganie Czarnego Lądu
20/11/2011 18:02Pisząc przeciętny Europejczyk mam na myśli studentów zamieszkujących opolskie akademiki, którzy przebywają w Opolu w ramach programu Erasmus. Ciekawa ich widzenia współczesnej Afryki zapytałam kilkorga z nich jak widzą Czarny Ląd, także o to czy chcieliby go w przyszłości odwiedzić.
W ludzkiej naturze zwykle fascynującym jest to, co nieznane, tajemnicze, ale o dziwo moi rozmówcy (poza dwiema osobami) nie wyrazili ani ochoty odwiedzenia żadnego poza Egiptem, państwa Czarnego Kontynentu, ani też nie wyrazili się o kontynencie pozytywnie.
Dla wielu z nich Afryka to owszem interesująca – ale na odległość – mozaika biedy i zacofania przeplatających się z pięknem przyrody oraz falującym piaskiem pustyni.
Głównym powodem naszego negatywnego nastawienia do Afryki jest nasza jej nieznajomość. Wciąż mamy jedno, od lat niezmienne wyobrażenie: Afryka – kontynent głodu, wojen i AIDS. Problemy te faktycznie wciąż są tam obecne, ale nie możemy nie zauważać, że wiele tamtejszych państw (Kenia, RPA czy wydobywająca od ubiegłego roku ropę Ghana) w ostatnich latach zaczęło się rozwijać. Powoli cichną też zamieszki na wielu terenach – jak zauważa polski pisarz i podróżnik Piotr Ibrahim Kalwas – ponad dekadę temu wojnę z Etiopią zakończyła Erytrea, a miasto Asmar jest oazą spokoju i bezpieczeństwa . Oazą, do której dąży wielu wybierających wsie Polaków.
Wciąż istniejące konflikty i terroryzm są pozostałością po wyzwoleniu się z rąk kolonizatorów . Wojny trwają m.in.: w Somalii, Czadzie, Kongo, Ugandzie czy Maghrebie (gł. terroryzm), ale ów kontynent to aż 53 państwa i 10 obszarów autonomicznych. Wiele państw to tereny spokojne i przyjaźnie nastawione na turystów, którzy mając stereotypowe wyobrażenie o Afryce, obawiają się podróży w rejony Czarnego Kontynentu. Potencjalni turyści boją się również malarii i wirusa HIV, który to występuje na całym globie i właściwie wszędzie zarazić nim można się w ten sam sposób.
Mimo tylu uchybień, niedociągnięć rozwojowych w wielu przypadkach faktycznie chciałoby się rzec – jesteśmy lata za Murzynami! Kilka prostych przykładów –
• sygnalizacja świetlna? – Erytreańczycy, jak zauważa Kalwas respektują ją. Nieco inaczej wygląda to w wielu miejscach zurbanizowanej „reszty świata”.
• drogi? – prawie jak w Polsce tj. pełne dziur i wybojów, ale także ulice asfaltowe, kilkupasmowe.
• jedzenie? – iście europejskie z dodatkiem potraw, specjałów tradycyjnych.
• miasta? – sporo przypomina te znane nam z filmów i z życia, tj. monumentalne wieżowce, samochody, skutery, restauracje i hotele. A obok, jakby dla kontrastu małe „kartonowe wsie”.
• sport? – wystarczy przypomnieć sobie gdzie podczas MŚ w RPA dotarła reprezentacja Ghany i porównać to z reprezentacjami Włoch czy Francji.
Czarny Ląd jest kontynentem skrajności. Z całym swym bogactwem stanowi silnie przyciągający podróżników magnes. O czym piszą zarówno Ewa Chylat-Wińska , jak i Ryszard Kapuściński . To jednak, co wiemy o Afryce jest tylko fragmentem prawdy o kontynencie.
Mam wrażenie, iż ogromna większość nas, pomimo zdeklarowanej tolerancji wciąż ma problem z poznawaniem tego, co nowe, inne i niecodzienne. Można by zgodzić się ze słowami Richarda Rorty’ego, że ciężko jest nam porozumieć się, w ogóle podejść do osób (i miejsc) niższego pokroju, – bo przecież nie znajdziemy z nimi wspólnego tematu, zniżymy się jedynie do ich poziomu. Na wszelakie nieznane nam kultury zwykliśmy reagować z oburzeniem czy pogardą nie wiedząc, iż takie zachowanie sprawia, że przyjmujemy postawę, którą gardzimy . Czy więc jesteśmy etnocentrystami? Rorty pisze jednak, iż prędzej byśmy umarli, niż zgodzili się na etnocentryzm, choć to właśnie etnocentryzm wprowadza przeświadczenie, że lepiej umrzeć niż podzielać pewne przekonania.
Stereotypy są schematami, które mówiąc za Bogdanem Wojciszke – reprezentują grupę lub rodzaj osób wyodrębnionych z uwagi na łatwą do zauważenia cechę, która określa ich społeczną tożsamość. Pokrewnym doń pojęciem są uprzedzenia tzn. najczęściej negatywne stosunki do danej grupy. Powodem jest fakt, iż osoby te należą do innej grupy.Wspominany etnocentryzm stanowi najczęstszą z postaci uprzedzeń.
Afryka dla wielu jest „tam”, czyli daleko. Jest czarna, biedna, głodna, pozbawiona wody i leków nawet na te najbardziej podstawowe choroby. Czarni są analfabetami, mieszkają pośród robactwa, w sąsiedztwie niebezpiecznej zwierzyny a ich domy stanowią lepianki. Usilnie emigrują do krajów Europy lub Ameryki Północnej. Właściwie traktuje się ów kontynent jako jeden naród. Nie mówi się Madagaskar (chyba, że ma się na myśli kreskówkę), Ruanda, Liberia, Wybrzeże Kości Słoniowej. Mówi się Afryka. Rządy bogatych państw świata wysyłają tam wolontariuszy oraz tych, którzy mają pomóc Afrykanom dźwignąć się z dna. Wiele państw pomagając w rzeczywistości czyha na korzyści płynące z wnętrza tego przepięknego i urozmaiconego kontynentu. Wręcz niszczą to, co wypracowali rdzenni jego mieszkańcy. Sieją zamęt i cywilizację, która w wielu miejscach staje się kolejną chorobą.
Afryka stereotypowa, widziana tak, jak chcemy. Mianowicie dostrzegamy jedynie jej minusy. Z pozytywów, które wymieniamy to flora i fauna. Nasze stereotypowe myślenie skupia się na pomocy Afryce. Pomoc ta niestety często jest próbą upodobnienia jej do Europy poprzez rozsiewanie europejskiego jedzenia, ubrań, sprzętów. Powszechnie uważa się, że jedynie kultura Zachodu zasługuje na zainteresowanie – wydaje się, że nasze zaintrygowanie drugą stroną Afryki wzrośnie wówczas, gdy ją zeuropeizujemy. Mówiąc o kolejnych porażkach i kryzysach tegoż kontynentu zapominamy, iż sami na nie cierpimy. O tyle, o ile Afrykanie nie zatracają swej tożsamości, o tyle u nas jest zgoła inaczej. Żyjemy oddając się wszechobecnej konsumpcji, manii telewizji, komputerów i zakupów. Tracimy wypracowaną przez naszych przodków równowagę – zaś Afryka, pomimo naszej usilnej ekspansji nie wyzbywa się swojej tradycji i kultury. Kto jest więc za kim? – wydaje się, że to Europa przegrywa z Afryką. Nie na odwrót.
Aby zobaczyć prawdziwą Afrykę trzeba wyjść poza wielowiekową, nazbyt wąską perspektywę starego kontynentu i choć na chwilę wynurzyć ze staro-kontynentowej ameby nibynóżki i poznać różnorodność, jaka przemawia do nas zza lepianek otaczających wieżowce afrykańskich miast. Kontynent ten wabi nas Saharą, buszem i sawanną, po których przemykają nam znane jedynie z telewizji antylopy i lwy; rwące rzeki i wybrzeża. Natura przemawia własnym głosem.
Nawet jeśli Afryka jest krajem Trzeciego Świata i należy jej pomóc, to musimy tę pomoc rozumieć jako coś bezinteresownego, co nie będzie ingerencją w świat Afrykanów i nie zmąci niczym ich spokojnego życia.
Właściwie to jedynym co powinno nas dziwić jest niemal wszędobylski uśmiech buszmenów, mieszkańców mniejszych bądź większych miasteczek Afryki. Rdzenni jej mieszkańcy pozwalają nam – Białym zwiedzać ich kraje, nawet w nich się osiedlać, tolerują naszą tam obecność – owszem turystyka jest sposobem zarobkowania, ale nie działa to w drugą stronę. Świat Białych sprzeciwia się napływowi ludności afrykańskiej, gorzej ją toleruje. A powodem są tylko kolor skóry oraz nieco szerszy nos. Zanim ocenimy Afrykanów powinniśmy przypomnieć sobie czasy, w których to my-Biali kolonizowaliśmy Afrykę, dzieliliśmy ją nie zważając na jej podziały wewnętrzne – tradycje, wierzenia; wywoziliśmy Czarnych na Zachód i traktowaliśmy nieludzko czyniąc z nich poddanych sobie niewolników. Agresywny Afrykańczyk? A czy my Biali także nie bywamy agresywnymi? Dlaczego więc to my mamy się do nich uprzedzać, skoro niczym nie różnią się od typowego Europejczyka? Stereotypy i uprzedzenia przechodzą w naszej kulturze niemal z pokolenia na pokolenie. Uczymy się o innych tego, czego dowiadujemy się rodziców, znajomych. Nie sprawdzając prawdziwości danych określeń, zachowań – wierzymy w nie.
Nikt nie jest wolny od uprzedzeń. Są one szeroko rozpowszechnione i niebezpieczne. Jedną z ich nieuzasadnionej konsekwencji jest obniżenie samooceny. Podstawowymi przyczynami ich występowania jest myślenie w kategoriach: ja, my. Utożsamianie się ze :swoją” grupą, „trzymanie się razem”; stronniczość we własnej grupie oraz przekonanie, iż „inni” są do siebie podobni – jeden agresywny Afrykańczyk – wszyscy są agresywni, zacofani, niecywilizowani.
„Afryka dziś” dla przeciętnego Europejczyka jest właściwie niczym innym niż dla tegoż samego Europejczyka była „Afryka wczoraj”.
Niech stereotypowe postrzeganie nie będzie widzeniem, które doprowadzi do zniszczenia świata marzeń i tajemnic. Świata Afryki.
Bibliografia:
1. Mietzel G., Wprowadzenie do psychologii, przeł. E. Pankiewicz, Gdańsk 2008.
2. Nelson T., Psychologia uprzedzeń, przeł. A. Nowak, Gdańsk 2003.
3. Rorty R., Obiektywność, relatywizm i prawda, Warszawa 1999.
4. Wojciszke B., Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, Warszawa 2009.
Inne źródła:
http://facet.onet.pl/miejsca/na-obrzezach-afryki-erytrea,2,3282985,artykul.html
Tagi: Katarzyna Słocińska, Afryka, Czarny Ląd, uprzedzenia, stereotypy, esej
Drogi Użytkowniku Portalu Wloclawskie24.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście
artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie
naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie
jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za
treść których Wloclawskie24.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega
sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje,
zawiadom nas o tym.
← Powrót
Sukces gospodyń z Dobrego!!! (2)
„Książka za książkę” - wymiana książek (1)
STATYSTA, czyli osoba grająca…- repor... (12)
KONKURS RECYTATORSKI POEZJI KAROLA WO... (3)









